Lifestyle
Vademecum Stylu
Zdrowie

Wybierz coś dla siebie

Buty Emu i Ugg - najbrzydsze buty świata zimowym hitem


Często określa się je mianem najbrzydszych butów świata. Za nic jednak mają to dziewczyny kochające komfort i wygodę, bowiem choć o butach Emu czy Ugg mówić można wiele, na pewno są ciekawym rozwiązaniem na zimowe chłody. Nie znajdziecie tu odpowiedzi, które z nich wybrać (o tym innym razem), tylko czy w ogóle w nie zainwestować.


Kto jeszcze nie ma Emu czy Ugg, niech się w nie zaopatrzy. Wiele lat temu pokochali je nie tylko projektanci mody, ale też politycy i największe gwiazdy kina, ulubienice Hollywood. Trudno się dziwić, są wygodne i ciepłe. A że noga nie wygląda w nich seksownie? Trudno!

fot. emuaustralia.com


To najbrzydsze buty świata, jak czasem nazywane są Emu czy Ugg - buty podobnego fasonu, różnią się trochę sposobem szycia i podeszwą. Jest jeszcze kilka innych określeń - antygwałty czy buty, których nienawidzą faceci. Cóż, mimo całej rzeszy przeciwników na całym świecie mają równie wielu wielu fanów.

Design butów zaczerpnięty jest z tradycyjnego australijskiego obuwia, jakie wykonywano w Australii i Nowej Zelandii już w latach 30-tych poprzedniego wieku. Dziś firma produkująca buty Emu pochodzi z Australii, gdzie ma siedzibę. Korzysta też z surowców pochodzenia krajowego, czyli ze skór australijskich owiec (głównie merynosów). Z kolei Ugg produkowane są w USA. Od 1995 roku należą do marki Decers. Te buty szyje się np. ze skór pochodzących z Mongolii, oczywiście najwyższej jakości.

Na przełomie XX i XXI w. śniegowce pojawiły się w kolorowych magazynach modowych, nawet w Vogue. Wedy zaczął się szał na tego typu obuwie.

Zalety Emu, Ugg

fot. facebook.com/UGG

Świetnie się sprawdzają nawet w ekstremalnych warunkach pogodowych. Wykonane z owczej skóry o unikalnych właściwościach, posiadają właściwości termoregulacyjne, chronią stopy przed negatywnymi czynnikami zewnętrznymi, o każdej porze roku. Zimą potrafią ogrzewać stopy, a latem chłodzić je i swobodnie oddychać. Stopa w nich nie poci się i jest świeża. To dlatego pierwotnie korzystali z nich surferzy, którzy musieli ogrzać zziębnięte stopy po kilkugodzinnych treningach na desce. Ich wnętrze jest tak miękkie, że z przyjemnością nosi się je na nagich stopach, przy czym tańsze modele wzorowane na oryginale nie posiadają tych właściwości.

Wady Emu, Ugg

 

Zdecydowanym minusem jest to, że bardzo szybko się brudzą (nawet w ciemnym kolorze) i dość szybko tracą pierwotny kształt.
Nie należy ich nosić podczas roztopów, ponieważ szybko przemakają.

Buty nie należą do najtańszych, ceny oryginalnych zaczynają się od ok. 200 euro. Warto więc rozejrzeć się za nimi podczas wyprzedaży, nawet już po zimie. Często trafiają się atrakcyjne zniżki, a ich krój jest uniwersalny, więc nie należy się obawiać, że przestaną być modne.

Jak czyścić buty Emu i Ugg

 

Do skórzanych butów najlepiej wykorzystać najzwyklejszy impregnat do zamszu. Do czyszczenie przyda się szczotka z szorstkim włosiem.

***

Emu czy Ugg to nie jedyne buty, które wygrywają nie wyglądem, a komfortem, jaki oferują. Podobnie sprawa się ma z obuwiem brikenstockami, czyli przypominającymi obuwie korekcyjne klapkami na płaskiej podeszwie lub z gumowymi crocksami. Cóż, widać że z pozoru obciachowe obuwie może być na topie. Sama je posiadam.

Skóra saffiano - czy warto inwestować w produkty z niej wykonane



Coraz częściej na rynku pojawiają się akcesoria i torebki wykonane ze skóry saffiano. Są popularne głównie dlatego, iż reklamuje się je jako trwałe i mniej odporne na zniszczenia. Pozostaje więc zadać sobie pytanie - czy faktycznie skóra saffiano jest odporna na zniszczenia, zabrudzenia i czy łatwo się ją czyści? Co z otarciami, na które podatna jest delikatna skóra cielęca? Krótko mówiąc - czy warto inwestować w produkty wykonane z tego materiału.


Skórę saffiano wykorzystują marki ekskluzywne. Rozsławił ją dom mody Prada, a dziś wykonane z niej torebki ma w swej ofercie Michael Kors, Furla, DKNY, Love Moschino, Burberry, Karl Lagerfeld…

 
Skórę saffiano rozsławił dom mody Prada fot. facebook.com/Prada


Już na pierwszy rzut oka widać, że posiada charakterystyczny, ale subtelny kratkowany wzór. Uzyskuje się ją w specjalnym procesie na ostatnim etapie produkcji. Polega on na tym, iż skórę wkłada się do specjalnej prasy i w temperaturze 74 stopni C zyskuje kreskowane (szrafowane) wykończenie. W kolejnym etapie materiał pokrywa się warstwą wosku, dzięki czemu zyskuje na wytrzymałości, staje się odporna na wodę, zabrudzenia, zarysowania i zagięcia. Z założenia taki materiał zyskuje na funkcjonalności, służy dłużej niż tradycyjnie wyprawiana skóra, a torebki z tego materiału są idealne dla kobiet prowadzących aktywny tryb życia.

W tym przypadku sprawdza się powiedzenie, że dobrej jakości torba to inwestycja na lata.

Obróbka, jakiej poddawana jest skóra sprawia, że materiał jest dość sztywny, w dotyku nie posiada miękkości, jaką charakteryzuje się zwykła skóra. Zachowuje jednak swój kształt na znacznie dłużej niż reszta skór.

Oryginalna skóra saffiano to skóra cielęca, choć coraz częściej ten rodzaj wykończenia producenci stosują na innych rodzajach materiału, nawet na tak zwanej skórze ekologicznej.

Nie tylko torebki

 

Produkty ze skóry saffiano sprzedaje Kors facebook.com/MichaelKors 
Na rynku najwięcej jest torebek wykonanych ze skóry saffiano, choć producenci coraz częściej wykorzystują ją do szycia portfeli, etui na karty, dokumenty czy telefony.

Jak czyścić skórę saffiano

 

Produkty ze skóry saffiano dobrze się noszą i łatwo czyszczą. Na co dzień wystarczy wilgotna szmatka z mikrofibry. Większe zabrudzenia można likwidować wodą z niewielkim dodatkiem octu. Można też myć ją mieszanką wody i mydła w płynie oraz spirytusu salicylowego, jednak tu zalecam daleko idącą ostrożność.
Torebki z bardzo jasnej skóry najlepiej w pierwszej kolejności oczyścić miękką szkolną gumką.



Młoda para wykonała kultowy taniec z 'Dirty Dancing' i rozkochała w sobie internet

Oryginalne wykonanie pierwszego tańca na weselu nie jest już niczym nowym. Okazuje się jednak, że są pary, które potrafią zaskoczyć swoich gości, a nawet podbić internet. Udało się to zrobić Lindsay Pergola i Richie Guarini, nowożeńcom z New Jersey, którzy wykonali kultowy taniec z "Dirty Dancing".


Oryginalny pierwszy taniec, sposób na oczarowanie gości

Która z dziewczyn po obejrzeniu "Dirty Dancing" nie pragnęła znaleźć się na miejscu głównej bohaterki? Patrick Swayze i Jennifer Grey tańcząc do piosenki "Time of my life" sprawili, że film stał się tanecznym hitem lat 80.


W wywiadzie dla jednej z amerykańskich stacji telewizyjnych Lindsay Pergola, panna młoda zdradziła, że właśnie "Dirty Dancing" jest jej ulubionym filmem, dlatego na własnym weselu chciała odtworzyć wyjątkowy układ choreograficzny.


Film z udziałem Lindsay Pergola i Richie Guarini widziało na Facebooku już ponad 17 milionów osób. Oto, czym oczarowali swoich gości.


A tu oryginał

Olej kokosowy - idealny kosmetyk do ciała i włosów


Olej kokosowy nie jest już nowością, wykorzystuje go większość z nas, głównie w kuchni, w celach kulinarnych. A gdyby tak postawić jeden słoik w łazience i używać go zamiast popularnych kosmetyków? Będziecie zaskoczone, do czego może się przydać. Tym bardziej, że olej kokosowy wykorzystywany jako kosmetyk jest bezpieczny, wydajny i co najważniejsze - nie uczula.

Olej kokosowy zaliczany jest do grona superfoods

Oto kilka przykładów domowych kosmetyków na bazie oleju kokosowego


Balsam nawilżający

Jest świetny, szczególnie zimą. Świetnie nawilża miejsca najbardziej przesuszone np. łokcie czy kolana. Wnika głęboko do skóry, więc nawilża lepiej niż zwykłe kremy i olejki do ciała.
Poza tym szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej powłoki. Chwilę po aplikacji skóra staje się uspokojona i miękka.

Peeling do twarzy i ciała

Olej kokosowy to idealna baza domowych peelingów. Wystarczy wymieszać go z brązowym cukrem i uzyskujemy peeling do pielęgnacji ust,twarzy, rąk i ciała. Można wzbogacić go odrobiną soku z cytryny, uzyska wtedy właściwości rozjaśniające.

Odżywka do włosów

Olej kokosowy idealnie zastępuje odżywkę do włosów, skutecznie walczy z łupieżem i odżywia skórę głowy. Pomaga, gdy włosy są zniszczone przez wiatr, niską lub wysoką temperaturę i suche zimowe powietrze, klimatyzację, dym papierosowy. Stosuje się go jak inne oleje. Dla wzmocnienia efektu można do niego dodać łyżkę miodu i 1 kurze żółtko. Taką maseczkę przed umyciem włosów wystarczy nałożyć na włosy na ok. godzinę.
Jeśli niewielką, rozgrzaną w dłoni, ilość oleju kokosowego wetrzemy w włosy po myciu, zapobiegniemy ich elektryzowaniu się. Nie spłukujemy.

Odżywka do paznokci

Olej kokosowy wzmacnia wzmacniamy płytkę paznokcia i zmniejsza jej kruchość. Wystarczy wcierać go regularnie w paznokcie.

Demakijaż

Olej kokosowy łagodnie usuwa makijaż twarzy z oczu, nawilża delikatną skórę i przy okazji odżywia rzęsy.

Produkt do depilacji 

Świetnie zastępuje żel czy piankę do golenia. Wystarczy posmarować nim np. nogi i użyć maszynki. Nogi od razu są gładkie i nawilżone.

Balsam łagodzący po depilacji

Nierafinowany olej kokosowy tłoczony na zimno pomaga uporać się ze swędzeniem i zmianami skórnymi, jakie pojawiają się po depilacji i goleniu.

Balsam do ust

W czystej postaci można nakładać olej na usta, w ten sposób nawilżając je.




Co kupują bogaci. Najbardziej wpływowe, luksusowe marki świata


Wiele ekskluzywnych marek w ostatnich latach utraciło na reputacji, choćby Michael Kors, Gucci, nawet Louis Vuitton. Elity rozkochane w luksusie nie są zainteresowane tymi produktami, zostawiając je dla klasy średniej. Co wybierają milionerzy, by odróżnić się od pozostałych grup społecznych i zaimponować otoczeniu?


Na rynku marek luksusowych najlepiej wiedzie się produktom, które tworzy się na specjalne zamówienie klientów np. buty wykonywane na zamówienie czy garnitury i koszule szyte na miarę. Zawsze znajdą odbiorcy, którzy zgodzą się zapłacić nawet najwyższą cenę za chęć wyróżnienia się. Oto marki, na które decydują się najczęściej.


Marki najbardziej luksusowe na świecie


Leviev Graff

leviev.com

 

Dom biżuteryjny Graff znajduje się na szczycie piramidy luksusu. Angielska marka jest synonimem luksusu i bogactwa, słynie z najrzadszych na świecie i najwyższej jakości diamentów. Broszka – "The Peacock Brooch" wyceniana na 100 milionów dolarów amerykańskich.


Marki klasy super premium

 

Harry Winston

Marka Harry Winston to jeden z najbardziej luksusowych produktów jubilerskich na świecie, produkująca biżuterię od 1932 r. Firma w ofercie ma również luksusowe zegarki.

Patek Philippe

Luksusowe zegarki marki Patek Philippe to najdroższe i najbardziej skomplikowane zegarki na świecie. Za 24,4 mln dolarów amerykańskich został sprzedany pod koniec 2014 r. na aukcji Sotheby’s w Szwajcarii zegarek Henry Graves Supercomplication właśnie marki Patek Philippe.

Bottega Veneta

Krawiectwo jednego z najbardziej luksusowych domów mody na świecie, Bottega Veneta, charakteryzują innowacyjne linie i dbałość o detale. Markę wyróżnia również wyjątkowa technika splatania pasków skóry.

Breguet

Zegarki luksusowej szwajcarskiej marki Breguet noszą najbogatsi tego świata. Trudno uwierzyć, że Breguet, który ją stworzył w 1775 roku w Paryżu otworzył swój pierwszy zakład zegarmistrzowski.

Vaan Cleef & Arples

Francuska biżuteria, zegarki i perfumy najwyższej klasy. Marka istnieje od 1896 roku. Założyli ją Charles Arpels i Alfred Van Cleef, którzy jako pierwsi użyli kamieni szlachetnych w swoich produktach. W 2009 roku marka wypuściła na rynek serię luksusowych perfum - Extraordinaire Collection.

Panerai

Na światowej giełdzie luksusowych zegarków Panerai funkcjonuje od lat. Pierwszy zakład zegarmistrzowski Giovanni Panerai (1825-1897), założyciel rodzinnego interesu, otworzył we Florencji w 1860 roku. Dziś na zegarki bardzo wysokiej klasy składają się świetne rozwiązania i doskonała jakości wykonania.

IWC

Firma International Watch Co. (w Polsce znana pod nazwą "Schaffhausen") działa od 1868 roku. Założył ją Florentine Ariosto Jones, zegarmistrz z Bostonu. Zegarki IWC wyróżniają się klasyczną linią, specyficznym designem i zaawansowanymi modułami technicznymi.


Marki takie jak Hermès, Chopard, Cartier, Prada, Bulgari, Rolex, Tiffany, Louis Vuitton, zaliczane są do popularnych marek premium.


Piramida luksusu
Piramida luksusu za Business Insider

Poliester. Materiał, który lepiej omijać z daleka


Można z niego zrobić tradycyjną butelkę plastikową typu PET albo koszulkę na siłownię czy sukienkę na wieczorne wyjście. Warto więc zadać sobie pytanie - czy powinniśmy ubierać się w plastik? Z czego właściwie zrobione są ciuchy, które zalegają na sklepowych półkach albo w naszych szafach?


Zabrzmi to dziwnie, ale jestem przekonana, że wiele osób zwyczajnie nie jest świadoma, z czego wykonane są ubrania, które kupuje. Nie czytamy metek ze składem tkanin, podobnie jak nie czytamy instrukcji obsługi nowego telewizora. Przecież każdy wie, jak działa telewizor. Prawda?


Dzisiejsza historia będzie o poliestrze, materiale w Polsce niezwykle popularnym. I o tym, czy powinniśmy się go obawiać. A jeśli tak, to kiedy.

Czytajmy uważnie metki ubrań

Skąd się bierze poliester

Jest skomplikowanym technologicznie włóknem. Poliester to polimer, a polimery są łańcuchami powiązanych ze sobą estrów. Takie cząsteczki nie występują naturalnie, więc mówiąc najogólniej, poliester to włókno syntetyczne, powstałe dzięki pracy chemików.

Do produkcji tego materiału,  najpopularniejszego na świecie, wykorzystuje się z ropę naftową i jej pochodne oraz metale ciężkie. Nie brakuje sygnałów, że związki poliestrowe są rakotwórcze.

Wiele przedmiotów, które nas otaczają wykonano z tego materiału. Z poliwęglanów należących do poliestrów wytwarza się płyty np. CD. Jednak poliester, z którym mamy styczność na co dzień to politereftalan etylenu, zwykle oznaczany literami PET. Ten sam, z którego wykonuje się folie i butelki na napoje oraz włókna odzieżowe. Poddając więc recyklingowi butelki PET można uzyskać włókno poliestrowe. Produkcja masową odzieży z tego materiału jest tania, czyli opłacalna.

Czytaj też
Akryl - co to za materiał?
Wełna dziewicza - co to za materiał?
Poliamid (nylon) - co to za materiał?
 


Poliester znajdziemy też pod nazwami: dacron (głównie w USA), terylene (Wielka Brytania) oraz lavsan (Rosja).

Poliester - gdzie go znajdziesz

Poliester wykorzystywany jest do produkcji koszulek, bluzek, sukienek, spodni, plecaków, kurtek, kamizelek… Może być praktycznie wszędzie.
Z poliestru robi się również firanki, dywany oraz inne materiały dekoracyjne. Z tego materiału produkuje się też pościel. W produkcji często mieszany jest z bawełną, a ponieważ ubrania z poliestru mogą być bardzo obcisłe, wykorzystują to producenci bielizny.

Odzież sportowa

Bielizna z tego materiału jest świetnym wynalazkiem dla sportowców i w tym przypadku dla poliestru można zrobić wyjątek. Niektóre włókna poliestrowe (bardzo dobrej jakości) mogą wchłaniać podczas maksymalnego wysiłku fizycznego mniej niż 1% wytworzonej wilgoci. Wykonana ze specjalnej dzianiny odzież sportowa (koszulka, bluza, polar) nie chłonie potu, tylko odprowadza go na zewnątrz, zapewniając przy tym intensywny przewiew. To sprawia, że materiał może zapewnić odpowiedni obieg temperatury i i utrzymuje komfort cieplny.
Ubrania nie tylko wydajnie odprowadzają pot, są też lekkie i nie mokną na deszczu. Korzystają z nich biegacze czy narciarze. Jednak uwaga - w dobrej klasy ubrania z poliestru można zaopatrzyć się wyłącznie w wyspecjalizowanych w takiej produkcji firmach (specjalistycznych sklepach) i nie są one tanie. Zawsze też trzeba sprawdzać dokładne parametry ubrań.

Zalety poliestru

Materiał jest bardzo odporny na działanie promieni UV. Nie blaknie na słońcu, a jednocześnie chroni przed jego promieniami. Idealnie się dopasowuje i jest elastyczny, a po odkształceniu wyjątkowo szybko powraca do pierwotnego stanu. Ubranie po kilku założeniach i praniach zachowa swój pierwotny rozmiar.
Poliester wykazuje bardzo małą chłonność wody. Bardzo szybko schnie i jest lekki. Dobrze się pierze i nie mechaci się. Można go prać i czyścić chemicznie - posiada dużą odporność na działanie substancji chemicznych.
Odzież z poliestru nie uczula i nie powoduje alergii. Tkaniny te są wolne od moli, grzybów i bakterii.
Domieszka poliestru do wełny podnosi jej trwałość. Nie może to być jednak więcej jak 20 proc. Koszul, koszulek i innych ubrań (poza sportowymi) z domieszką poliestru, lepiej unikać.

Wady poliestru

Wydaje się, że wad jest więcej niż zalet. Weźmy za przykład pościel wykonaną w 100 proc. poliestru - może być przepiękna, ale skutecznie hamuje cyrkulacje powietrza, a ciało czuje, że to jest sztuczny materiał i nie wypoczywa. Poza tym materiał jest tak mało przewiewny, że w wyższych temperaturach, np. latem, można się w nim ugotować.
Poliester, szczególnie tani, "czuć pod palcem". Jest nieprzyjemny w dotyku. Często też świeci się i z daleka widać, że to "plastik". Bielizna z niego wykonana jest niehigieniczna.
Również jeśli dochodzi do zetknięcia materiału poliestrowego z ogniem, zakończanie bywa nieciekawe, bowiem łatwopalny poliester wyrządza często ogromną krzywdę naszemu ciału.

Proste ciasto bananowe z orzechami

Banany, cynamon i orzechy - czy może być przyjemniejsze dla podniebienia połączenie? Ciasto z tymi składnikami nie dość, że jest pyszne, jest też szybkie w przygotowaniu. Idealne do zrobienia, gdy nie mamy czasu, zaskoczą nas goście, albo po prostu nie posiadamy zdolności kulinarnych Karola Okrasy czy Magdy Gessler. Spróbujcie je zrobić. Zachęcam.

Ciasto bananowe w orzechami

Składniki

  • 3 duże (lub 4 małe) dojrzałe banany
  • 200 g masła (lub oleju kokosowego) 
  • 3 łyżki masła orzechowego, najlepiej z kawałkami orzechów
  • 1,5 szklanki mąki
  • 0,5 szklanki cukru (ew. dwie łyżki stewii lub ksylitol)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3 łyżeczki cynamonu
  • garść orzechów włoskich, ew. żurawiny

Sposób przygotowania

Masło (lub olej kokosowy) i masło orzechowe rozpuszczamy. Mąkę, proszek do pieczenia i cynamon przesiewamy do miski. Do suchych składników dodajemy cukier, rozpuszczony tłuszcz z masłem kokosowym i rozgniecione widelcem na kawałki banany. Wszystko razem mieszamy, dodajemy orzechy lub żurawinę. Wkładamy do formy (klasycznej keksówki), najlepiej silikonowej  i pieczemy 50 minut w 180 st. C.
Smacznego!


Ciasto bananowe


Louboutin - luksusowa szpilka




Czerwona podeszwa, a na niej logo Christian Louboutin. Posiadanie tego symbolu luksusu, jest spełnieniem marzeń milionów kobiet na całym globie. Te szpilki to znacznie więcej niż po prostu buty. To wyraz prestiżu, podobnie jak posiadanie samochodu marki Rolls-Royce.


facebook. com/christianlouboutin

Co sprawia, że kobiety za nimi szaleją? Odpowiedź jest banalna. Poza tym, że są luksusowe, zwracają uwagę na ich posiadaczkę. Charakteryzują się czystymi liniami oraz zaokrąglonymi i naturalnymi kształtami. To klasyka w połączeniu z ekstrawagancją i oryginalnością, na niebotycznie wysokich obcasach. Wszystkie te cechy sprawiają, że buty są ponadczasowe. Kupione dzisiaj, będą modne nawet po kilku latach. Podobnie, jak buty głównych konkurentów Louboutinana, które produkują Manalo Blahnik czy Giuseppe Zanotti.


Wygoda

Szpilki Louboutina słyną z czerwonej podeszwy i fantastycznych fasonów. Perfekcyjne wykończenie, intensywne kolory, piękne tkaniny i spektakularne obcasy to nie wszystko. Uwagę zwraca ich wysokość. Luksusowych szpilki mają nawet 14 centymetrów. Jednak w tych butach nie cierpią stopy. Szpilki od Christiana Louboutina są bardzo wygodne – doskonale wyprofilowane i zbalansowane, a nogi wyglądają w nich wyjątkowo ponętnie.


"Są buty, które ubierają kobietę i takie, które ją rozbierają"                     Christian Louboutin


Bywa, że to obuwie decyduje o tym, w jaki sposób wygląda cała kreacja - to waśnie kreator miał na myśli.
- Moim głównym celem jest stworzenie kobiety pięknej i seksownej, której nogi wyglądałyby na tak długie, jak jest to tylko możliwe - zdradził w jednym z wywiadów projektant.


Czytaj też
Louis Vuitton - synonim luksusu czy wizytówka sekretarek?

Kim jest Louboutin?

facebook. com/christianlouboutin

 

Historia życia najsłynniejszego szewca świata przypomina amerykański sen. Urodzony w 1964 roku, jako nastolatek, trzykrotnie wrzucany ze szkoły, rozpoczął pracę w słynnym francuskim kabarecie Folies Bergère.
- Tancerki mnie absolutnie fascynowały. Jeżeli jesteś fanem wysokich obcasów, a w tym przypadku były to naprawdę ultra wysokie obcasy – nie mogłeś przejść obojętnie obok tych dziewczyn – wspominał Louboutin.
Zauważył też, że buty buty tancerek musiały być nie tylko piękne, ale i wygodne. Najprawdopodobniej waśnie podglądanie tancerek było inspiracją do pojawienia się czerwonej podeszwy. Plotka mówi, jak obserwował jedną z nich, kiedy malowała paznokcie czerwonym lakierem Chanel. Wpadł na pomysł, by na właśnie na taki kolor pomalować podeszwy butów i w ten sposób je ożywić. Zanim do tego doszło, Louboutin przeszedł długą drogę. Odbył nawet staż w pracowni Rogera Viviera, któremu przypisuje się stworzenie pierwszych butów na cienkiej szpilce. Pracował dla Chanel, Yves Saint Laurent, oraz Maud Frizon. To wtedy w jego imprezowymi towarzystwie byli m.in. Mick Jagger i Andy Warhol.

Znana marka

Marka Louboutin powstała w 1991 roku, a słynna czerwona podeszwa pojawiła się już 2 lata później. Tak oryginalnie ozdobiony but stał się znakiem rozpoznawczym Louboutin. Reklama spadła z nieba. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności, pierwszą klientką butiku była księżna Karolina z Monako, która przed dziennikarzami nie szczędziła komplementów.
Louboutin nie poprzestał na damskich szpilkach. W 2003 roku firma wypuściła pierwsze torby, a od 2011 roku sprzedaje obuwie dla mężczyzn. W 2013 roku na rynku pojawiła się linia kosmetyków, głównie są to szminki i lakiery do paznokci.



facebook.com/christianlouboutin

facebook. com/christianlouboutin


Kto nosi szpilki z logiem Louboutin?

Z nieskrywaną przyjemnością w obuwiu mistrza pokazują się na salonach i na co dzień bohaterki serialu "Seks w wielkim mieście", Mariah Carey, Angelina Jolie, Alicia Keys, Scarlett Johansson, Paris Hilton, Rihanna, Beyonce, Gwen Stefani, Joan Collins, Jennifer Lopez, Kylie Minogue, Tina Turner, Kim Kardashian, Eva Longoria, Britney Spears, Madonna, Tina Turner, Marion Cotillard. Christina Aguilera i Nicole Kidman w butach marki Louboutin zaprezentowały się  nawet w dniu swoich ślubów.
Również polskie gwiazdy uwielbiają chwalić się obuwiem z czerwoną podeszwą prosto od Louboutina, ot choćby Anna Mucha, Doda, Aneta Kręglicka, Natalia Lesz, Monika Olejnik, Małgorzata Kożuchowska czy Edyta Górniak.

Gdzie kupić szpilki Louboutin?

Louboutin, podobnie jak wielu innych topowych projektantów, musiał się mierzyć z zalewem podróbek. Poszukiwanie szpilek Louboutina w internecie nie jest więc najlepszym pomysłem. Na aukcjach na popularnych portalach sprzedażowych rzadko można trafić na oryginał.

Jeżeli chcemy uniknąć fałszywek, w buty najlepiej zaopatrywać się w oficjalnych sklepach. Duża część sprzedaży odbywa się on-line, jednak zawsze muszą to być sklepy sygnowane nazwiskiem projektanta. W Polsce oryginalne Louboutiny dostępne są w sklepie Moliera 2 w Warszawie.

Cena? Cóż, za luksus trzeba zapłacić całkiem sporo. Para butów to wydatek zaczynający się od 800 dolarów, choć najczęściej trzeba przygotować się na wydatek od 400 do 6 tysięcy dolarów.


KSIĄŻKI. Kiedy wszystkiego jest za dużo


Dzisiaj będzie o książkach. Albo ogólnie o czytaniu. Albo raczej o nieczytaniu. I nie będzie ani jednego słowa moralizatorskiego, jak bardzo jesteśmy straszni, leniwi, niedouczeni, bo nie czytamy. Nie będzie wymądrzania się, bo i nie ma powodu. Naprawdę. Mimo przerażających danych.


Podobno 63 procent Polaków nie przeczytało w 2016 roku ani jednej książki. Ani jednej! Poważnie? Nawet 30-stronnicowego „Sachem” Henryka Sienkiewicza w przypadającym wówczas Roku Sienkiewiczowskim? Ano tak. Takie są oficjalne dane. A może jest i gorzej, bo są tacy, którzy kupują za innych książki, ale ich nie czytają. Stawiają na półkach i obiecują sobie, że kiedyś znajdą na nie czas („może latem jak polecimy na Kretę”). Tak więc jest problem. Księgarnie pustoszeją i padają. Likwidowane są saloniki prasowe, bo klienci przychodzą już tylko po bilety i papierosy, a nie po „Rzeczpospolitą” czy „Do Rzeczy”. 

 
Smartfon zamiast książki?


Warto się zastanowić, dlaczego tak jest. Już wielu mądrych ludzi się na ten temat wypowiedziało. Społeczeństwo głupieje, dlatego nie czyta. Nie jesteśmy już ciekawi świata, historii, piękna. Nic nas już nie obchodzi. Zapatrzeni jesteśmy w siebie. Siebie stawiamy jako pępek świata. Gapimy się tylko w smartfony, na których wyświetlamy głupie filmiki. Prousta, Joyce’a i Manna mamy w głębokim poważaniu. Dogłębne analizy sytuacji politycznej publikowane w czasopismach omijamy szerokim łukiem, bo co to nas obchodzi.

Ok. Można tak pisać do rana. Nic to nie da. Bo to tylko kalka z wypowiedzi mędrców, którzy niekoniecznie muszą nam mówić prawdę, a jedynie czarują rzeczywistość. Bo może jednak co innego jest powodem odchodzenia dawnego świata, czyli w tym przypadku książek i gazet. Jednym z nich jest archaiczność. Książka dzisiejszemu społeczeństwu wydaje się za bardzo statyczna. Wizualnie nic w niej się nie dzieje. Przerzucamy strony wyglądające tak samo, czasami tylko okraszone jakimiś obrazkami, które nawet nie pulsują. Przyzwyczajeni do buszowania po internecie, zarzucani wyskakującymi popup-ami, migającymi reklamami, gifami, filmikami. Nie jesteśmy w stanie skupić się na monotonnej (w formie) książce. O gazetach można powiedzieć jeszcze gorzej, bo są nieaktualne już w momencie kupowania w kiosku. Proces wydawniczy jest zbyt długi na nasze czasy, by nawet poranny dziennik na papierze mógł konkurować z portalem njusowym.

Ale jak dla mnie jest jeszcze jeden i to kluczowy aspekt nieczytania. „Może wszystkiego jest za dużo wokół ciebie i mnie/Komputery nie zatamują przecież naszych łez” – śpiewa Muniek Staszczyk na płycie „Model 01” T.Love. Poetycka wykładnia artysty odnosi się do całego współczesnego świata, ale i łatwo ją przełożyć na kulturę - również czytelnictwa. To się nazywa przesyt i brak możliwości ogarnięcia wszystkiego. Każdego dnia jesteśmy atakowani nowościami (dalej będziemy się posługiwać przykładem księgarskim, ale to samo dotyczy muzyki, filmu, sztuki). Tych nowości są dziesiątki, a każda kusi, każdą warto zgłębić, tylko jak? Jak znaleźć czas na to wszystko, gdy obyty człowiek musi brylować w wymagającym tego od niego społeczeństwie. Jeśli zagłębi się w 700-stronicową powieść to na kilka dni, to straci kontakt ze światem. Dzisiaj to niewyobrażalne i niemalże wykluczające ze społeczności.

Każdy z nas pewnie ma w domu półkę z książkami. Czasami staje się przed nią z przemożną chęcią wybrania lektury, ale mnogość oferty zaczyna ciążyć. Bierzesz do ręki tę książkę, ale już kontem oka widzisz ciekawszą, a potem jeszcze lepszą, aż dopada cię niemoc i zwątpienie, bo nadmiar tego wszystkiego potrafi przygnieść nawet erudytę, a co dopiero zwykłego, szarego czytelnika. Ileż razy zdarzało się wam odchodzić od półki z niczym i zasiadać do laptopa, by przejrzeć wpisy na FB równie zagubionych znajomych. Muniek ma rację: wszystkiego jest za dużo.

Urszula „Ula” Nosek

Lampka wina wypita przed snem wspomaga odchudzanie

Okazuje się, że wino wypite wieczorem, przed snem, może wspomagać proces odchudzania. Odpowiedzialny jest za to jego składnik - resweratrol, który sprzyja intensywnemu spalaniu tłuszczu i szybkiej redukcji tkanki. Nic dziwnego, że resweratrol robi ostatnim czasie zawrotną karierę. 

 

Lampka wina przed snem może pomóc w odchudzaniu

 

Oczywiście, jak do wszystkiego, i w tym przypadku zaleca się daleko idącą rozwagę. Choć na czerwone, wytrawne wino można sobie pozwolić na diecie, z oczywistych względów powinna to być lampka, a nie cała butelka. Poza tym nie ma tu mowy o regularnym piciu wina, a o okazjonalnym, ponieważ regularne spożywanie alkoholu zaburza metabolizm.

Kto nie przepada za winem, może sięgnąć po owoce. Resweratrol znajduje się też w jagodach, truskawkach i winogronach.