Podróże
Lifestyle
Przepisy

Wybierz coś dla siebie

10 ciekawostek o Cyprze. Przeczytaj, zanim pojedziesz

Pojedziesz raz, zakochasz się, a potem chcesz tam wracać o każdej porze roku. Znacie to uczucie? Pokochałam wiele miejsc w Polsce, Europie, na świecie, do których, z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu wciąż mnie ciągnie. To miejsca, w których czuję się dobrze, gdzie zaczęłam wydeptywać własne ścieżki, bez pośpiechu, w rytmie slow. Na Cyprze swoich ścieżek wyznaczyłam już całkiem sporo - część przeszłam pieszo, inne przejechałam rowerem, samochodem, quadem. Ta niewielka wyspa za każdym razem zaskakuje mnie swoimi możliwościami.

 

Cypr Pafos, Cypr marina
fot. SoShe

Wioski, w których życie płynie swoim wolnym tempem. W takich miejscach odkryć można prawdziwy Cypr - spokojny, przyjazny, ponadczasowy, gdzie miejscowi rolnicy witają uśmiechem, częstując wyrosłymi w słońcu owocami. I miasta tętniące życiem, kolorowe, pełne uradowanych wczasowiczów. To kwintesencja wyspy. Cypr jest wyspą zajmującą obszar 30 razy mniejszy od Polski, zaskakującą na każdym kroku. 

 


Więcej ciekawostek o Cyprze:
Cypryjskie must see. 10 miejsc, które trzeba zobaczyć na wyspie Afrodyty
Błogi relaks, czyli 10 najpiękniejszych plaż na Cyprze 
David Bowie pozostawił serce na Cyprze

Oto 10 ciekawostek o tym niezwykłym kraju, o których powinniście wiedzieć, zanim się tam wybierzecie.



Koty 'rządzą' wyspą


Cypr koty, Cypr koty legenda
fot. SoShe

Mówi się, że na statystycznego Cypryjczyka przypada 2,5 kota. Mieszkają w muzeach, przechadzają się po promenadach, pilnują rybaków w portach i bram w świątyniach. W restauracjach i kawiarniach ocierają się o nogi turystów, mrucząc tak, jakby burczało im w brzuchach. Nie dajcie się nabrać na te sztuczki. Cypryjskie koty są zadbane i najedzone, często wypasione ponad normę. Są też sprytne. Dobrze wiedzą, jak wzbudzić litość i skłonić przyjezdnych do sięgnięcia po najlepsze kąski z talerzy. Również wygrzewającym się na leżakach w słońcu turystom włażą niemalże na głowę i miauczeniem domagają się uwagi. Zwykle dostają to, czego oczekują.
Dla wielu osób Cypr nie jest wyspą Afrodyty, a właśnie kotów. Legenda głosi, że sierściuchy na wyspę sprowadziła w IV wieku matka cesarza Konstantyna Wielkiego – święta Helena. Miały pomóc unicestwić jadowite węże, które po po 36-letniej suszy namnożyły się tu niczym króliki. Batalion kotów przywieziono na Cypr statkami. Wypuszczono je na południowym krańcu wyspy, który nazwano Kocim (Kapo Gata). Zwierzaki zadanie swe wykonał perfekcyjnie, potrzebowały jednak pomocy. Dla rannych w walkach kotów zbudowano monastyr, w którym zakonnicy je karmili i leczyli. Miejsce to zyskało nazwę Kociego lub Monastyru Świętego Mikołaja od Kotów. Jest to prawdopodobnie najstarszy klasztor na wyspie, w którym jak dawniej słychać głośne mruczenie. Dom swój ma tu około stu kotów. Są też mniszki zajmujące się ich karmieniem.


Kamień na plaży Afrodyty


kamień z plaży Afrodyty Cypr
fot. SoShe
fot. SoShe

Jak to wszystko się zaczęło? Wyłoniła się lub, jak mawiają inni, narodziła się naga z morskiej piany na zachodnim wybrzeżu wyspy, przy skałach zwanych Petra tou Romiou. Według mitologii, właśnie do skał dopłynęła w muszli lub, jeśli wierzyć innej  legendzie, na rydwanie z muszli przyciągnęły ją tam gołębie... A może delfiny? Trudno to teraz ustalić. Natomiast, gdy je opuściła i dotarła do pobliskiego brzegu, za każdym dotknięciem jej stopy wyrastały z ziemi piękne kwiaty. Dziś na tej samej plaży niemal przez cały rok jest gwarno. Odwiedzający Cypr przyjeżdżają tu nie tylko słońce, ale też po miłość i urodę. Mocno wierzą w przekazy, mówiące o tym, że kto opłynie skały Petra tou Romiou nago, tego czeka wieczne błogosławieństwo i niemijająca uroda, a w miłości będzie szczęśliwy przez całe swe życie. Kto jeszcze nie znalazł miłości swojego życia, wśród obmytych wodą kamieni, powinien szukać otoczaków w kształcie serca. Mówi się, że kamienie w kształcie serca znalezione na plaży Afrodyty potęgują i scalają na zawsze zakochanych. Może po którymś z nich stąpała piękna bogini?


Ruch lewostronny


Cypr, Cypr wypożyczalnia samochodów, Cypr ruch lewostronny, Cypr prawo jazdy
fot. SoShe

Wiele osób, szczególnie tych, którzy wyspę chcą zwiedzać samochodem, obawia się, że nie podołają na tutejszych drogach. Uspokajam jednak - nie macie się czego bać! Auta oferowane w wypożyczalniach wyróżniają się czerwonymi tablicami rejestracyjnymi. Dla miejscowych to znak, że delikwent kierujący samochodem nie do końca mógł posiąść umiejętność jeżdżenia po lewej stronie i lepiej na niego uważać. Sam turysta może być za to pewien, że nikt nadmiernie nie będzie na niego trąbił. Czerwona rejestracja dodaje otuchy.
Po Cyprze jeździ się komfortowo. Największe kurorty połączone są siatką autostrad o dobrej nawierzchni.
Wypożyczalni na wyspie jest wiele. W samochodach można przebierać. Jeśli chcecie zaoszczędzić sobie stresu podczas podróży, wybierajcie te z automatyczną skrzynią biegów, nie będziecie musieli skupiać się na ich zmienianiu.  Najtańsze oferty w wypożyczalniach dostępne są za 25-30 euro za dzień. Polskie i międzynarodowe prawo jazdy jest honorowane przez władze cypryjskie.


Na Cyprze znajdziesz flamingi



Cypr flamingi
fot. SoShe

Larnaka zaskakuje jeszcze jedną niespodzianką - wielkim jeziorem, w którym brodzą setki flamingów. Stoi tuż przy nim przykuwająca wzrok z daleka olbrzymia budowla. To Hala Sultan Tekke, miejsce pielgrzymek muzułmanów z całego świata. Jezioro latem wysycha, zimą zaś napełnia się wodą. To wtedy pojawiają się tu ogromne stada różowych flamingów, działających jak magnes na turystów.


Tu powstało halloumi


cypr halloumi
fot. SoShe

Jeśli lubicie halloumi, musicie wiedzieć, że tylko na Cyprze producenci posiadają prawo do jego wyrobu i do nazwy. Za każdym razem, kiedy jestem na Cyprze, uzależniam się od halloumi. Jadam je tyle razy, ile są w zasięgu mojej ręki. Pora dnia nie ma znaczenia. Biały, półtwardy i elastyczny ser to tutejsza duma, a jego receptura nie zmieniła się od setek lat. Fantastycznie smakuje zdjęty prosto z grilla, ale jeszcze lepiej świeży, tuż po wyjęciu z wielkiego garnka, w którym go wyprodukowano. Gospodynie wzorem swoich matek i babek, regularnie wyrabiają halloumi w swoich domach.
Ten wyjątkowy w smaku ser produkowany jest na Cyprze od wieków. Jego historia sięga odległych czasów Bizancjum. Powinien być półtwardy, o biało-kremowej barwie i mieć gładką konsystencję. Nazwę swą zawdzięcza słowu „hallum”, co oznacza ser libański. Dlaczego akurat libański? Trudno powiedzieć.
W lokalnych cypryjskich tawernach ser najczęściej podawany jest w wersji grillowanej lub smażonej. Przygotowany w ten sposób, zachowując swój kształt, okrywa się chrupiącą złocistą skórką.
W domach często jada się go na śniadanie, w towarzystwie szynki i jajek. Ser bywa także głównym składnikiem cypryjskiego ravioli. Dobrze smakuje również w połączeniu z makaronami. Niektórzy zapiekają go na pizzy lub innych zapiekankach. Usmażony w panierce świetnie zastępuje kotlet na obiad.


Stąd pochodzi najstarsze wino świata


Czego chcieć więcej? Może wina? Przecież właśnie na Cyprze produkuje się najstarsze wino świata, dziś jeden z symboli wyspy, winiarska ikona i legenda. Cztery tysiące lat temu właśnie tu powstała Commandaria. Do dziś wytwarzana jest według średniowiecznych receptur z winorośli porastających wzgórza wokół Limassol.
Trudno je dostać poza Cyprem, więc warto się nim na wyspie rozkoszować. Commandarię  znajdziecie w jednej z winnic, których jest tu ponad 50.


Łazarz na Cyprze


cypr larnaka łazarz
fot. SoShe

Znacie biblijną opowieść o Łazarzu, wskrzeszonym przez Jezusa czwartego dnia po śmierci? Domyślam się, że tak. Jednak niewiele osób zna dalsze losy Łazarza. po powrocie do świata żywych Łazarz został wypędzony z rodzinnej Betanii na zboczu Góry Oliwnej koło Jerozolimy. Nie mając wyboru, w 33 roku n.e wsiadł do dziurawej łodzi bez żagli. Dryfując trafił na południowe wybrzeże leżącego niezbyt daleko Cypru. Gdy w kilka lat później, w czasie pierwszej podróży misyjnej (ok. 45-49 r.), pojawił się tam św. Paweł z Tarsu wraz ze św. Barnabą - pochodzącym zresztą z tej wyspy - apostołowie wyświęcili Łazarza na pierwszego biskupa chrześcijańskiej gminy Kition, obecnie Larnaki. Na Cyprze Łazarz spędził ostatnie trzydzieści lat swojego życia. Niektóre z przekazów mówią, że w 52 r. w  Kition odwiedziła go sama Maryja, w towarzystwie św. Jana. Matka Boża miała wtedy uszyć Łazarzowi omoforion (szatę liturgiczną) oraz mankiety, a ich odpowiedniki do dzisiaj stanowią część stroju cerkiewnego.
Szukając cypryjskich śladów biblijnego Łazarza, trafimy do najsłynniejszego zabytku Larnaki - kamiennego kościoła Agios Lazaros z początku X wieku. Powstał w miejscu, w którym odkryto grób przyjaciela Jezusa Chrystusa. Było to w 890 roku.


Najlepsze frytki świata


cypr frytki, cypr co jeść, cypr ziemniaki
fot. SoShe

Kiedy przyjechałam tu po raz pierwszy, byłam zaskoczona tym, jak popularne są tu frytki. W tawernach i restauracjach podaje się je często i jada chętnie, głównie jako dodatek do grillowanego mięsa, owoców morza albo halloumi. I co istotne, frytki nie mają tu nic wspólnego z fast foodem.
Ich smak jest wyjątkowy. Robione z miejscowych ziemniaków (czerwona odmiana) biją na głowę te, które jadaliście w innych miejscach w Europie.

Na Cyprze pada śnieg


Gdy w grudniu, styczniu i lutym wiatr wieje surferom w żagle, w górach Troodos można… szusować na nartach. Na zapaleńców zjeżdżających na dwóch czy jednej desce, czekają tu pokryte białym puchem stoki. I jeśli przyjmiemy, że jesteśmy na wyspie słońca i w godzinę możemy przemieścić się na najbliższą plażę, nikomu nie będzie przeszkadzało, że nie zjeżdża po alpejskich szlakach. Tu góry są niższe. Tereny narciarskie znajdują się na północnych stokach Olimpu - najwyższego szczytu, sięgającego 1951 m n.p.m. Kto nie umie jeździć, nie powinien się martwić. Prężnie działają tu szkółki narciarskie, a przy wyciągach wypożyczyć można niezbędny sprzęt.
Stoki i orczyki noszą mitologiczne nazwy, które bez wątpliwości dodadzą wyprawie szczypty tajemniczości. Na północne zbocza cypryjskiej góry Olimp, zawozi wyciąg Hera lub Zeus, a na Sun Valley zabiera Afrodyta lub Hermesem.

David Bowie kochał Cypr


Cypr Lefkara
fot. SoShe

Dla fanów Davida Bowie to prawdziwe zaskoczenie. Muzyk kochał Cypr całym sercem. Właśnie tu ukrywał się, gdy zbyt mocno przytłaczał go zgiełk branży muzycznej. Miał swoje ukochane miejsca, w których bywał często i chętnie. Zakamarki, w których wraz z najbliższymi chował się przed światem. Jednym z takich miejsc jest kameralna Lefkara, spokojna piękna wioska, wyglądająca wciąż tak samo, jak wtedy, gdy jej krętymi uliczkami spacerował Bowie. Jeśli chcecie na ten temat wiedzieć więcej, przeczytajcie -> David Bowie pozostawił serce na Cyprze.

I jeszcze jedna muzyczna ciekawostka. W żyłach George'a Michael'a płynie cypryjska krew. Ojciec muzyka urodził się w miejscowości Peyia w okolicy Pafos. George w dzieciństwie spędzał w okolicy czasu. Kiedy dorósł, postawił tam jedną ze swych wielu luksusowych rezydencji, o czym niewiele osób pamięta.

Cypr góry
fot. SoShe


Sernik - prosty, szybki, idealny

Puszysty, lekki, kremowy, czyli sernik wyśmienity. Zrobić go można z kilku składników, w zaledwie kilka chwil. To przepis idealny dla osób, które nie mają zbyt wiele czasu, a chcą lub muszą upiec coś na szybko. Idealny też dla początkujących, stawiających pierwsze kroki w kuchni. Oto przepis na sernik bez spodu, który zawsze się udaje.


prosty sernik, prosty sernik z wiaderka, sernik z wiaderka bez spodu, sernik kcal, prosty sernik pieczony, przepis na sernik tradycyjny, sernik przepis, szybki sernik, sernik bezglutenowy,
fot. SoShe

Składniki

 

• 1 kg dobrej jakości zmielonego, tłustego sera twarogowego z wiaderka (ważne, aby nie miał kwaskowatego posmaku)
• kostka masła (200 g)
• 4 dobrej jakości jajek
• pół szklanki cukru pudru (można zastąpić ksylitolem)
• 3 pełne łyżki mąki ziemniaczanej
• laska wanilii lub łyżka esencji waniliowej
• rodzynki (opcjonalnie)
• cukier puder lub czekolada do polania ciasta (opcjonalnie)


Sposób wykonania

 

prosty sernik, prosty sernik z wiaderka, sernik z wiaderka bez spodu, sernik kcal, prosty sernik pieczony, przepis na sernik tradycyjny, sernik przepis, szybki sernik, sernik bezglutenowy,
fot. SoShe

 

Składniki powinny mieć temperaturę pokojową. Białka oddzielamy od żółtek. Masło rozpuszczamy do płynnego stanu i studzimy.

Żółtka ucieramy mikserem ok. 5 minut z cukrem pudrem, dodajemy rozpuszczone i wystudzone masło, a po chwili powoli twaróg z wiaderka. Na koniec dodajemy mąkę ziemniaczaną i wanilię lub esencję waniliową. Nie mieszamy długo, tylko do połączenia składników. Na koniec ubijamy dobrze białka jajek i dodajemy do masy serowej, delikatnie mieszamy łyżką. Przed dodaniem białek można dodać rodzynki.

Masę wlewamy do wyłożonej papierem do pieczenia tortownicy (najlepsza o średnicy 24 cm) i wstawiamy do nagrzanego do 180 st. piekarnika (najlepiej tylko termoobieg). Po pół godzinie zmniejszamy temperaturę do 140 stopni, a po godzinie od rozpoczęcia pieczenia do 120 st. Pieczemy kolejne pół godziny, po czym wyłączamy piekarnik i zostawiamy sernik do wystygnięcia. Przez cały czas pieczenia nie otwieramy piekarnika, uchroni to sernik przed opadnięciem.

Ciasto po wyjęciu z piekarnika ma lekką konsystencję, dopiero po kilku godzinach pozostawionych w lodówce osiąga idealny stan.

Sernik można posypać cukrem pudrem, polać czekoladą lub lukrem, podać z owocami - tak, jak lubimy. Smacznego!

David Bowie pozostawił serce na Cyprze


Kiedy był wycieńczony ciężką pracą, nieustającym gwarem i naciskiem ze strony producentów, uciekał. Schronienie przed medialnym szumem znajdował na Cyprze. David Bowie pokochał tę wyspę do tego stopnia, że napisał o niej jeden ze swych utworów.


Poszukiwanie śladów muzyka na wyspie nie jest proste. Przyznam, że mocno zdziwiło mnie to, że nawet miejscowi nie wiedzą, że bywał tam często i chętnie. Drogowskazem do odnajdywania śladów po Bowiem stały się dla mnie wspomnienia jego pierwszej żony, Angie. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że bez niej nigdy na Cypr by nie trafił. 

Cypr, Cypr David Bowie, Lefkara, David Bowie Angie Bowie , Angie Bowie  Cypr, Cyprus is my island David Bowie
, George Michael Cypr
fot. SoShe

 

- Byłam w domu moich rodziców na Cyprze, na krótko przed Bożym Narodzeniem 1969 r., kiedy David zadzwonił z prośbą, abym została jego żoną. Właśnie otworzyłam od niego list z napisem: "To jest rok, w którym się pobierzemy" - opowiadała prasie. Pobrali się w 1970 roku. Tak zaczęła się miłość muzyka do Cypru.

Koronki Bowiego


Ukryta na południowo-wschodnim zboczu gór Troodos Lefkara wygląda jak pudełko ze słodkimi pralinami. Jest kameralna i pełna uroku. Wąskie uliczki, domy z kamienia, czerwone dachówki, które ostro odznaczają się na tle gór, setki kolorowych kwiatów i zapach rześkiego powietrza, który trudno opisać. Między nogami plączą się rude koty, które kocha cały Cypr. Stoicki spokój okraszony miejscowym winem potrafi czarować. Postanowiłam choć na chwilę zgubić się w uroczych zaułkach, by w spokoju poczuć prawdziwy urok tego bajkowego miejsca, w którym swoją letnią rezydencję miała ostatnia królowa cypryjska Katarzyna Cornario. Przejść się uliczkami, po których spacerował Leonardo da Vinci, a setki lat później David Bowie.

Nie ma tu tłoku i gwaru, jakim żyje wybrzeże wyspy. Od czasu do czasu na dźwięk podjeżdżającego autokaru wieś nieco leniwie budzi się ze snu. Z maleńkich sklepów wychodzą starsze panie, uśmiechem zapraszając przybyłych do środka. Nie ma się co dziwić, miejscowi ciągną z turystyki zrozumiałe profity. Jak na wieś liczącą zaledwie tysiąc mieszkańców, widać jak na dłoni, że wiedzą, jak się robi świetny biznes.


Cypr, Cypr David Bowie, Lefkara, David Bowie Angie Bowie , Angie Bowie  Cypr, Cyprus is my island David Bowie
, George Michael Cypr
fot. SoShe
Cypr, Cypr David Bowie, Lefkara, David Bowie Angie Bowie , Angie Bowie  Cypr, Cyprus is my island David Bowie
, George Michael Cypr
fot. SoShe
Cypr, Cypr David Bowie, Lefkara, David Bowie Angie Bowie , Angie Bowie  Cypr, Cyprus is my island David Bowie
, George Michael Cypr
fot. SoShe
fot. SoShe


Niemal każdy tutejszy zakątek pełen jest kontrastów i tajemnic. W sercu wsi uwagę zwraca jasna sylwetka miejscowego kościoła, zbudowanego najprawdopodobniej w XIV wieku. Kryje w sobie srebrny krzyż, który według starej legendy nosi kawałek z oryginalnego Świętego Krzyża. Jest też Muzeum Wyrobów Srebrnych i Koronek, także Muzeum Folkloru.
Znajdująca się w sercu wyspy wioska tonie w wyrobach ze srebra i koronkach, z których zresztą słynie na cały świat. Sztuka i tradycja koronkarstwa, znana po prostu jako "lefkaritika" pochodzi z czasów weneckich, czyli z około XIV wieku, kiedy Cypr był pod kontrolą Wenecjan.
Jakim uznaniem cieszą się te misterne dzieła? Leonardo da Vinci ofiarował katedrze w Mediolanie obrus liturgiczny z lefkaryjskich koronek. David Bowie kupione tu koronkowe obrusy na stół i toaletkę w sypialni sprezentował żonie - jak wspominała w swych pamiętnikach.

Lefkara - dala od zgiełku

Cypr, Cypr David Bowie, Lefkara, David Bowie Angie Bowie , Angie Bowie  Cypr, Cyprus is my island David Bowie
, George Michael Cypr
fot. SoShe
Cypr, Cypr David Bowie, Lefkara, David Bowie Angie Bowie , Angie Bowie  Cypr, Cyprus is my island David Bowie
, George Michael Cypr
fot. SoShe
Cypr, Cypr David Bowie, Lefkara, David Bowie Angie Bowie , Angie Bowie  Cypr, Cyprus is my island David Bowie
, George Michael Cypr
fot. SoShe

Tu nie można znaleźć się przypadkiem, po drodze. Do Lefkary trzeba po prostu chcieć przyjechać. Tak, jak to wielokrotnie robił Bowie. Pierwszy raz pojawił się tu w 1971 roku. Promienie majowego słońca leniwie rozchodziły się w lekkiej mgle unoszącej się nad górami. Ten widok w połączeniu z błogim spokojem przyniósł muzykowi prawdziwe ukojenie. Tu nie zwracał na siebie uwagi, choć nie ukrywał przed nikim swojej tożsamości. Jednak nie niepokojony przez nikogo, mógł być sobą. Jak sam podkreślał, wreszcie znalazł schronienie z dala od zgiełku branży muzycznej.
Na wakacje przyjechał z żoną. Zatrzymali się w domu jej rodziców. Pierwsza żona Davida Bowie, Angie Bowie (Mary Angela Barnett) urodziła się 25 września 1949 r. na Cyprze, w Ayios Dhometios na przedmieściach Nikozji. Jej ojciec, pułkownik George M. Barnett, weteran amerykańskie armii, był inżynierem górnictwa i pracował dla Cyprus Mines Corporation.
- Na targu można było kupić charakterystyczne wiklinowe kosze, wystarczająco mocne, aby pomieścić kilka kilogramów owoców cytrusowych. Dogodnie przypięte do boków osła, stawały się też sakwami na pomarańcze, cytryny i grejpfruty. Pamiętam aromat czosnku i cebuli oraz kolory buraków i ziemniaków wyrosłych z czerwonej ziemi. Były tanie plastikowe bibeloty, które wirowały i błyszczały - Angie z rozrzewnieniem wspomina czas spędzony na wyspie.

Cypr, Cypr David Bowie, Lefkara, David Bowie Angie Bowie , Angie Bowie  Cypr, Cyprus is my island David Bowie
, George Michael Cypr
fot. SoShe

Do Lefkary wrócili rok później w grudniu, tym razem w powiększonym składzie. Do pary dołączył ich syn Duncan Jones. W otoczeniu ośnieżonych gór, w uroczym otoczeniu, spędzili święta Bożego Narodzenia.
Zapewne gdzieś w jednej z kameralnych uliczek wciąż istnieje dom, w którym mieszkał muzyk. Trudno jednak go znaleźć. Odpowiedzi na pytanie o Bowiego nie znają nawet miejscowi, a informacją o jego wielkiej miłości do Lefkary często są mocno zadziwieni.

Ślad Afrodyty


Cypr, Cypr David Bowie, Lefkara, David Bowie Angie Bowie , Angie Bowie  Cypr, Cyprus is my island David Bowie
, George Michael Cypr
fot. SoShe

Nie tylko ukryta w sercu wyspy kameralna wioska urzekła Bowiego. Z Angie wielokrotnie zjechał cały Cypr, rozkoszując się urokiem jego zakamarków. Czasami zatrzymywali się w hotelach, bywało, że na dłużej wynajmowali od miejscowych dom gdzieś między starą winnicą a gajem pełnym oliwnych drzew. Muzyk w wyjątkowy sposób pielęgnował słabość do wyspy. W końcu nie bez powodu napisał w utworze "Move On":

"Cyprus is my island

When the going’s rough

I would love to find you

Somewhere in a place like that"

Były miasta i plaże, z tą najsłynniejszą na czele. Na swoim blogu Angie publikuje zdjęcie zrobione na wyspie. Fotka niestety jest jedną z niewielu, jakie udało się zachować. Po rozwodzie w 1980 roku muzyk zniszczył ich wszystkie wspólne pamiątki. Zwalniał każdego, kto wspomniał jej imię.

Szczupła blondynka w amarantowej, zwiewnej bluzce przypatruje się miejscu narodzin greckiej bogini piękna, miłości, kwiatów, pożądania i płodności. Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością domyślać się można, że zdjęcie zrobił jej mąż. Razem przecież włóczyli się po wyspie, szukając pięknych i uskrzydlających miejsc. A skały Afrodyty w okolicy cypryjskiego Pafos są wyjątkowo inspirujące, szczególnie dla artysty. Jeśli wierzyć legendzie, właśnie tu bogini prześlizgnęła się przez wymiar czasu i pozwoliła się czcić.
- Pływaliśmy tam, gdzie Afrodyta wyszła z fal. Wyspa jest historyczną krainą czarów - wspominała Angie.

Bogini pozostawiła tu miłosny ślad i teraz, aby pomóc losowi i zagwarantować sobie odwzajemnioną miłość, trzeba wśród kamyków odnaleźć choć jednego otoczaka w kształcie serca. Jednak urodziła się tu nie tylko Afrodyta, ale też ojciec George'a Michaela, a sam muzyk w cypryjskiej miejscowości Peyia w okolicy Pafos spędzał sporo czasu. Podobno miał tu nawet swój letni dom. Cypr potrafi zaskakiwać na wiele sposobów.

Ślady w Nikozji


Cypr, Cypr David Bowie, Lefkara, David Bowie Angie Bowie , Angie Bowie  Cypr, Cyprus is my island David Bowie
, George Michael Cypr
fot. SoShe

- Jestem Cypryjką z usposobienia. Nie mam paszportu ani obywatelstwa cypryjskiego, ale moje serce jest na wskroś cypryjskie... Rozkoszuję się namiętnym romansem z moim miejscem urodzenia. Cypr jest w moim sercu. To był mój dom i wszystko czym jestem, zawdzięczam magicznemu ogrodowi, w którym mieszkałam jako dziecko - słowa Angie pełne są miłości do wyspy. Jednak, jak sama podkreślała, nie była na niej wiele lat. Na pytanie, czy wciąż istnieje dom, w którym dorastała, nikt nie potrafi jej odpowiedzieć.

nikozja, Cypr, Cypr David Bowie, Lefkara, David Bowie Angie Bowie , Angie Bowie  Cypr, Cyprus is my island David Bowie
, George Michael Cypr
fot. SoShe

Bowie poznał ten dom, w Nikozji bywał przecież wielokrotnie. Właśnie tam znajdowało się lotnisko, jego miejsce przylotów na wyspę i odlotów z niej. Poznał też miasto, które na początku lat 70. wyglądało zgoła inaczej niż obecnie, choć zabytki w mieście mającym ponad 2000 lat tradycji, pozostały do dziś. Od 1974 roku Nikozja jest podzielona na dwie części, podobnie jak dawniej Berlin (swoją drogą wiecie, co David Bowie robił w Berlinie?). To ostatnia stolica na świecie przedzielona murem.
Wiele osób uważa, że Nikozja jest miastem, które albo polubisz, albo będzie ci obojętne. Mimo wszystko wypada tu wpaść. W końcu to stolica. I jak to stolica, jest pełnym gwaru centrum finansowym i biznesowym, największym miastem Cypru. Czy Davida Bowie urzekł ten zgiełk? Tego już się nie dowiemy.

Marta

Cejlon | Filiżanka herbaty

Któż nie słyszał o cejlońskiej herbacie! Na Sri Lance jest ona wszechobecna - czarna albo z dodatkami, o smakach, jakie trudno sobie wyobrazić. To bodaj najpopularniejsza pamiątka, jaką przywozi się z tego miejsca. 

 

Cejlon, Cejlon najlepsza herbata, herbata na Sri Lance, Podróże,
Najcenniejsze liście cejlońskiej herbaty fot. SoShe

Eksperymenty z jej uprawą prowadzono od momentu, kiedy Cejlon stał się kolonią brytyjską. Skala była jednak niewielka, pierwsze nasiona przysłane z Indii w 1839 roku skierowano do Ogrodów Botanicznych Peradeniya, gdzie posłużyły za materiał badawczy. W kolejnych latach sprawdzano, czy sadzonki potrafią przetrwać na dużych wysokościach. Krzewy miały się całkiem nieźle, jednak koszt produkcji herbaty na większą skalę okazywał się zbyt wysoki. Los bywa jednak przewrotny, a rzeczywistość potrafi zaskakiwać. Zrządzenie losu sprawiło, że herbata stała się tu prawdziwą królową.

Jej historia ma swój ścisły związek z kawą i zaczyna się w drugiej połowie XIX w., gdy plantatorzy kawy na wyspie z bólem serca liczyli straty po rozprzestrzenieniu się pasożytniczego grzyba. Z kryzysu pomógł im wyjść szkocki podróżnik i badacz James Taylor, który od dawna eksperymentował z nasionami herbaty Assam, które brał z Ogrodów Botanicznych Peradeniya. Pierwszą plantację założył w posiadłości Loolecondera w Kandy w 1867 r., a 5 lat później stworzył tu fabrykę herbaty. Za Taylorem poszli kolejni, a kolejne patenty obniżały koszt produkcji. Wyspę zaczęły pokrywać pola herbacianych krzewów. Rozpoczął się prawdziwy boom na napar z suszonych liści, a cejlońska herbata stała się "zielonym złotem" i najbardziej rozpoznawalnym symbolem wyspy, również dziś narodowym skarbem Sri Lanki. Niewielka wyspa jest czwartym, po Chinach, Indiach i Kenii jej producentem na świecie.

Miejscowi nauczyli się od Szkota, że najcenniejsze są najmłodsze i najbardziej soczyste 2–3 górne listki i pączek. Do dziś nic się nie zmieniło. Najlepsza gatunkowo herbata, zbierana jest ręcznie, często wytwarzana w niewielkich fabrykach, pamiętających jeszcze czasy wiktoriańskie.

Sri Lanka. Zobaczyć słonia


Sri Lanka ma w herbie lwa, jednak prawdziwym jej prawdziwym symbolem są słonie - piękne zwierzęta o majestatycznym wyglądzie i niezłomnym charakterze. Każde spotkanie z nimi zachwyca równie mocno. W czasach, gdy tak wiele mówi się o cierpieniach azjatyckich słoni i ich wykorzystywaniu ponad siły, również w turystyce, pozostaje mi mocno wierzyć w zapewnienia miejscowych, że Sri Lanka jest od tego wolna.

słonie, Sri Lanka, słonie na Sri Lance, Pinnawala sierociniec dla słoni, Podróże, Yala National Park, Minneriya, Uda Walawe, ile kosztuje słoń, Pinnawala cena biletu, gdzie zobaczyć słonia
fot. SoShe


Dawniej pracowały w rolnictwie, obecnie jest to zabronione, chociaż przemierzając wyspę od czasu do czasu mogłam zobaczyć powoli kroczącego ulicą osobnika w towarzystwie swego właściciela. Czy ten konkretny pracuje? Trudno powiedzieć.

Słonia nie można kupić, chyba, że w sprytny sposób obejdzie się tutejsze przepisy. Ile kosztuje? Szeptem można usłyszeć, że 25 tys. dolarów.

Na Sri Lance są trzy możliwości spotkania słonia. Gdzie? Odpowiedź poniżej.

Dziki słoń


Każdy zjada dziennie 150 kg. liści - silne i mądre słonie są wegetarianami. Przypadkowe, zupełnie niespodziewane spotkanie z dziko żyjącym słoniem, na przykład na drodze, jest tu możliwe. Komu się to uda, może o sobie mówić, że jest szczęśliwcem.
Miejscowe statystyki mówią, że w dżunglach wyspy żyje ponad 7 tysięcy słoni. Te, które na żyją n wyspie to słonie cejlońskie (Elephas maximus maximus), podgatunek słonia azjatyckiego. Niestety, zagrożone wyginięciem, głównie przez rolnictwo wpływające na zmniejszanie się powierzchni buszu, ich naturalnego środowiska.

 Pinnawala - sierociniec dla słoni

słonie, Sri Lanka, słonie na Sri Lance, Pinnawala sierociniec dla słoni, Podróże, Yala National Park, Minneriya, Uda Walawe, ile kosztuje słoń, Pinnawala cena biletu, gdzie zobaczyć słonia
fot. SoShe


W miejscowości Pinnawala działa od 1975 roku rządowy sierociniec będący schronieniem dla porzuconych, rannych i kalekich zwierząt. Dziś wiele się mówi o tym, że zaprzepaszczono pierwotny zamysł, a same słonie nie są traktowane tak, jak miały być w momencie powstawania sierocińca. Można o tym przeczytać w wielu miejscach. Nie widziałam negatywnych zachowań na własne oczy, dlatego tej kwestii nie będę poruszała.

Miejsce to zamieszkuje prawie setka słoni i wymieniane jest w przewodnikach jako jedna z większych atrakcji turystycznych. Trudno się dziwić, iż każdego dnia pojawiają się tu setki osób łaknących kontaktu ze słoniem. Największe wrażenie i przyjemność z obserwowania zwierząt dostarcza ich kąpiel nad rzeką. Jest też możliwość zobaczenia zwierząt w czasie karmienia. Poza kilkugodzinną kąpielą, przetrzymywane są w boksach, co budzi wiele kontrowersji. Na szczęście nie ma tu możliwości jazdy na słoniu, czego łakną turyści w wielu podobnych miejscach.

Wstęp do Pinnawala kosztuje 2 500 lankijskich rupii, czyli 70 zł – to kwota za wejściówkę obejmującą obserwowanie kąpieli słoni w rzece. Podobno wokół sierocińca powstało kilka lokalnych biznesów, które za niższą cenę czerpią zyski ze sławy sierocińca. Warto mieć to na uwadze i unikać podobnych miejsc.


Parki narodowe


słonie, Sri Lanka, słonie na Sri Lance, Pinnawala sierociniec dla słoni, Podróże, Yala National Park, Minneriya, Uda Walawe, ile kosztuje słoń, Pinnawala cena biletu, gdzie zobaczyć słonia
fot. SoShe

Jest jeszcze trzecie możliwość spotkania słonia na Sri Lance. Chodzące wolno podglądać je można w Yala National Park, gdzie spacerują, oddając miejsce lampartom, krokodylom, dziki świniom, antylopom czy bawołom, a nad głowami latają im setki kolorowych ptaków. To najczęściej odwiedzany rezerwat dzikiej przyrody na wyspie, który daje możliwość odbycia emocjonującego safari. Inne parki narodowe - Minneriya i Uda Walawe - są kilkakrotnie mniejsze od Yala, ale za to na mniejszej powierzchni żyje tam dużo więcej słoni.

Marrakesz. Kultowe restauracje i kawiarnie

Gęsto upakowana medyna w Marrakeszu pełna jest zaułków, w których kryją się prawdziwe perły marokańskiej architektury. Te z kolej skrywają zaskakująco piękne restauracje i kawiarnie, w których można odpocząć i przede wszystkim zjeść. Smaki marokańskiej kuchni to kolejna tutejsza niespodzianka. Fascynuje, pełna przypraw, orzechów i suszonych owoców. Słodka i pikantna równowaga.


Stylowe restauracje niemal zawsze ulokowane są w starych rezydencjach lub riadach na pełnych zieleni dziedzińcach. Przed Wami przewodnik po najlepszych, kultowych kawiarniach i restauracjach w Marrakeszu.

Marrakesz, Marrakesz najlepsze restauracje, Marrakesz gdzie zjeść, jedzenie w Maroko, Marrakesz tagine, Marrakesz Balmain, Maroko co zjeść, Dar Moha film
fot. SoShe


Dar Moha

Marrakesz, Marrakesz najlepsze restauracje, Marrakesz gdzie zjeść, jedzenie w Maroko, Marrakesz tagine, Marrakesz Balmain, Maroko co zjeść, Dar Moha film
fot. SoShe
Marrakesz, Marrakesz najlepsze restauracje, Marrakesz gdzie zjeść, jedzenie w Maroko, Marrakesz tagine, Marrakesz Balmain, Maroko co zjeść, Dar Moha film
fot. SoShe
Marrakesz, Marrakesz najlepsze restauracje, Marrakesz gdzie zjeść, jedzenie w Maroko, Marrakesz tagine, Marrakesz Balmain, Maroko co zjeść, Dar Moha film
fot. SoShe

Możecie tu usiąść przy stoliku, który niedawno na posiłek wybrali Meghan Markle i książę Harry. Zresztą to zaledwie jedna ze znanych par, którą zachwyciło to miejsce. Nie ma się co dziwić, Dar Moha jest jedną z najlepszych restauracji w Marrakeszu.

W ogrodzie pełnym drzew i kwiatów stoły ustawione są dookoła basenu połyskującego błękitną wodą. W tle szumi fontanna. Otoczenie jest magiczne.

Historia tego miejsca jest długa i ciekawa. Restauracja w XIX-wiecznym riadzie przez jakiś czas była własnością znanego projektanta Pierre'a Balmaina, który znalazł tu wyciszenie podczas swoich częstych wizyt w Marrakeszu. Przyciągała go tu wyjątkowa architektura i wyrafinowana atmosfera tego miejsca.

Dziś riad prowadzony jest przez szefa kuchni, który postrzegany jest jako artysta sztuki kulinarnej. I czuć to na każdym kroku. Dania, jakie serwuje, są wybitną mieszanką tradycji kulinarnych z całego świata. Oczywiście kluczową atrakcją są smaki prawdziwej marokańskiej kuchni, również w wersji wegetariańskiej.

Dar Es Salaam

Marrakesz, Marrakesz najlepsze restauracje, Marrakesz gdzie zjeść, jedzenie w Maroko, Marrakesz tagine, Marrakesz Hitchcock, Maroko co zjeść, Dar Es Salam film
fot. SoShe
Marrakesz, Marrakesz najlepsze restauracje, Marrakesz gdzie zjeść, jedzenie w Maroko, Marrakesz tagine, Marrakesz Hitchcock, Maroko co zjeść, Dar Es Salam film
fot. SoShe
Marrakesz, Marrakesz najlepsze restauracje, Marrakesz gdzie zjeść, jedzenie w Maroko, Marrakesz tagine, Marrakesz Hitchcock, Maroko co zjeść, Dar Es Salam film
fot. SoShe
Marrakesz, Marrakesz najlepsze restauracje, Marrakesz gdzie zjeść, jedzenie w Maroko, Marrakesz tagine, Marrakesz Hitchcock, Maroko co zjeść, Dar Es Salam film
fot. SoShe
Marrakesz, Marrakesz najlepsze restauracje, Marrakesz gdzie zjeść, jedzenie w Maroko, Marrakesz tagine, Marrakesz Hitchcock, Maroko co zjeść, Dar Es Salam film
fot. SoShe

Słynna restauracja Dar Es Salam oszałamia. Kultowe już miejsce usytuowane na starym mieście w Marrakeszu powstało w 1952 r., i nadal prowadzone jest przez tę samą rodzinę.

Restauracja mieści się w dawnym pałacu z XVIII wieku, odnowionym zgodnie z tradycjami sztuki islamskiej. Jej wejście ginie nieco wśród kramów pobliskiego suku. Wchodzi się do niej z wąskiej uliczki przez pięknie zdobione drewniane drzwi. Dalej jest wręcz baśniowo.

Restaurację poznał świat po tym, jak jej wnętrza w 1956 r. wykorzystał Alfred Hitchcock kręcąc sceny do thrillera "Człowiek, który wiedział za dużo" z udziałem Jamesa Stewarta i Doris Day. Do dziś przypomina o tym wielki kadr z filmu umieszczony na jednej ze ścian. Nawiasem mówiąc, występująca w filmie Doris Day śpiewała nagrodzoną Oskarem piosenkę "Cokolwiek będzie, będzie" (Que sera sera). Poza Hitchcockiem i jego aktorami bywali tu Winston Churchill, Charles Trenet i wiele innych znamienitych osobowości.

W restauracji jest kilka sal, każda wyróżnia się charakterem, architekturą i historią. Najstarszym i najbardziej wyrafinowanym jest pokój K'Dim z XVII wieku. Wyjątkowy, bogato zdobiony. To właśnie tutaj Hitchcock kręcił swój film. Jednak nie ukrywajmy, najważniejsza jest tu kuchnia, która serwuje tradycyjne marokańskie potrawy.

La Mamounia

La Mamounia marrakech
fot. La Mamounia
La Mamounia marrakech, churchil La Mamounia marrakech
fot. La Mamounia

Można się licytować, czy otwarty w 1923 roku hotel La Mamounia rozsławił Winston Churchill, czy byłby równie kultowy bez jego dawnych wizyt tutaj. To miejsce jest częścią tkanki Marrakeszu, jego historią, kolorami i tradycją. To opowieść, która daje szansę zasmakowania uroków marokańskiej sztuki życia, zaledwie kilka kroków od placu Jemaa El Fna.

Panuje tu atmosfera niczym w hollywoodzkich filmach. Zresztą gwiazdy prosto z Hollywood też można tu spotkać. W La Mamounia bywali Tom Cruise, Katy Perry, Cristiano Ronaldo, Kate Moss...

Zajrzyjcie tu koniecznie, nawet jeśli noc zamierzacie spędzić w innym miejscu. Wytchnienie daje sam spacer po ogrodach mających blisko trzysta lat, otoczonych XII-wiecznymi murami. Oaza w środku bardzo ruchliwego miasta z widokiem na góry Atlas i meczet Koutoubia. Zresztą sama nazwa "La Mamounia" wywodzi się od nazwy ogrodów, znanych trzy wieki temu jako „Arset el Mamoun”, nazwanych tak na cześć księcia Moulay Mamoun, syna sułtana Sidi Mohameda Ben Abdellah, władcy Marrakeszu w XVIII wieku.

Kuchnia i koktajli na tarasie dopełniają całości. La Mamounia posiada kilka restauracji m.in. włoską, francuską i w stylu orientalnym. Każda z osobna jest godną polecenia, szczególnie biorąc pod uwagę jakość. Ceny odzwierciedlają to, co zastaniecie wewnątrz, ale warto zaszaleć w tym luksusowym miejscu.

Café de France

fot. SoShe
fot. SoShe
fot. SoShe


To przesiąknięta miejscowym charakterem i historią, kultowa kawiarnia w stylu kolonialnym, w której można odetchnąć po całodniowym zwiedzaniu. Otwarta w 1912 roku jest jedną z najstarszych i najbardziej znanych kawiarni w Marrakeszu, zarówno wśród turystów, jak i miejscowych. Wchodząc tu można odnieść wrażenie, że wystrój i personel nie zmienił się od czasów powstania tego miejsca. Jest oldschoolowo i bardzo klimatycznie.

Na parterze wokół akrobaci, zaklinacze węży i sprzedawcy arbuzów. Z tarasu (są trzy), najlepiej tego najwyższego, jak na dłoni widać już cały zgiełk placu Jemaa El Fna, panoramę miasta, a wieczorami rewelacyjny spektakl z zachodzącym słońcem w roli głównej.

Cafe de France jest idealnym miejscem na mocną kawę, miętową herbatę, drobną przekąskę i obserwację magii.

Le Grand Balcon du Café Glacier

Marrakesz, Marrakesz najlepsze restauracje, Marrakesz gdzie zjeść, jedzenie w Maroko
fot. SoShe
Le Grand Balcon du Café Glacier, Marrakesz, Marrakesz najlepsze restauracje, Marrakesz gdzie zjeść, jedzenie w Maroko, Marrakesz tagine, Maroko co zjeść,
fot. SoShe
Le Grand Balcon du Café Glacier, Marrakesz, Marrakesz najlepsze restauracje, Marrakesz gdzie zjeść, jedzenie w Maroko, Marrakesz tagine, Maroko co zjeść,
fot. SoShe
Le Grand Balcon du Café Glacier, Marrakesz, Marrakesz najlepsze restauracje, Marrakesz gdzie zjeść, jedzenie w Maroko, Marrakesz tagine, Maroko co zjeść,
fot. SoShe
Le Grand Balcon du Café Glacier, Marrakesz, Marrakesz najlepsze restauracje, Marrakesz gdzie zjeść, jedzenie w Maroko, Marrakesz tagine, Maroko co zjeść,
fot. SoShe


Jemaa El Fna bez wątpienia jest jednym z najbardziej szalonych miejsc w Marrakeszu: węże, małpy, artyści tatuujący henną, wirujące kule ognia, stragany ze świeżym sokiem pomarańczowym, nocny targ pełen miejscowych dań i tysiące ludzi! Kolejnym miejscem serwującym najlepszy widok na to niezwykłe miejsce jest kawiarnia Le Grand Balcon du Café Glacier.
I ta lokalizacja jest powszechnie znana przez mieszkańców miasta. Również tutaj chętnie zaglądają turyści. Nie tylko po widoki, jakie serwuje patio, ale na miętową herbatę, kawę, tradycyjny tadżin.

Cafe Jardin Majorelle

Cafe Jardin Majorelle Marrakesz
fot. SoShe
Marrakesz, Marrakesz najlepsze restauracje, Marrakesz gdzie zjeść, jedzenie w Maroko, Marrakesz tagine, Marrakesz Cafe Jardin Majorelle , Maroko co zjeść,
fot. SoShe

Jeśli nasyciliście się atmosferą ogrodów, które pokochał Yves Saint Laurent, czas na relaks. Schowana nieco na uboczu Cafe Jardin Majorelle, serwująca świetny design i wspaniałą atmosferę, jest idealnym do tego miejscem. Oczywiście piękny widok będzie towarzyszył wam również tu - kawiarnia wyposażona jest we wspaniały taras z widokiem na ogrody Majorelle. Możecie też liczyć na specjalne towarzystwo - bywa, że obok gości na sofie zasiadają miejscowe koty.

Kawiarnia uważana jest za jedną z lepszych w mieście spośród tych, które specjalizują się w potrawach marokańskich. W porze lunchu możecie zamówić tu tadżin z mięsa lub warzyw, kuskus, kanapki czy sałatki. Są też wspaniałe lokalne wypieki i rewelacyjna gorąca czekolada. Bez wątpienia to idealne miejsce na wyciszenie. Przygotujcie się na to, że ceny są nieco wyższe niż w pozostałych miejscowych restauracjach, jednak warto w Cafe Jardin Majorelle spędzić nieco czasu.

Marta


Marrakesz | Ogrody Majorelle, które pokochał Yves Saint Laurent

Ogrody Majorelle to jedna z największych atrakcji Marrakeszu, dla wielu najpiękniejsze ogrody świata. Będąc tu i nie odwiedzić tego zaczarowanego miejsca, to jak być w Atenach i nie zobaczyć Akropolu.


Laurent – miłość aż po grób

 

Zieleń z werwą wciska się pomiędzy kolory indygo i żółci. Barwy są tak intensywne i tak charakterystyczne, że trudno oderwać od nich wzrok. Ogrody, które dają wytchnienie i możliwość poznawania sztuki, usadowiły się tuż za murami obronnymi marrakeskiej mediny.


marrakesz ogród majorelle, Marrakesz ogród ysl Laurent Jardin majorelle,
fot. SoShe
marrakesz ogród majorelle, Marrakesz ogród ysl Laurent Jardin majorelle, kaktusy
fot. SoShe
marrakesz ogród majorelle, Marrakesz ogród ysl Laurent Jardin majorelle, budynek
fot. SoShe
marrakesz ogród majorelle, Marrakesz ogród ysl Laurent Jardin majorelle, kaktusy
fot. SoShe


Historia tego miejsca jest długa i ciekawa. Blisko sto lat temu Jacques Majorelle, francuski malarz, miłośnik sztuki i architektury, otrzymał od swych lekarzy polecenie: musisz odpocząć, potrzebna ci rekonwalescencja. Odpowiedniego kraju i klimatu nie szukał długo. Wybór padł na Maroko. Zafascynowany Marrakeszem wybudował dla siebie w tym miejscu dom, który otoczył pięknym ogrodem. Później ów ogród dostał zabezpieczenie w postaci wysokiego muru, stając się na jakiś czas miejscem trochę zakamuflowanym, niedostępną dla zwykłego śmiertelnika oazą w gwarnym do bólu mieście.
Majorelle przez blisko 40 lat tworzył wokół swej marokańskiej willi katedrę kształtów i kolorów, sprowadzając na swój niebiański zakątek rośliny z całego świata. W drugiej połowie XX wieku, kiedy twórcy zaczęło brakować funduszy, ogród stracił swój dawny blask, aż nagle zainteresował się nimi pewien znany całemu światu projektant mody, ikona światowego designu.
Yves Saint Laurent wraz ze swoim towarzyszem życia i wspólnikiem Pierrem Bergèm odkryli ogrody w 1966, w czasie swej pierwszej wizyty do Marakeszu. W 1980 roku zdecydowali się na kupno całego terenu i przywrócenie mu dawnej świetności, jednak z poszanowaniem wizji pierwszego właściciela, Jaquesa Majorelle. Z czasem piękny dom malarza, godna podziwu willa w stylu mauretańskim, stała się drugim domem projektanta - oazą, w której tworzył i spędzał czas wśród bliskich. Tu toczyła się historia prawdziwej, trwającej całe życie miłości.

marrakesz ogród majorelle, Marrakesz ogród ysl Laurent Jardin majorelle historia
fot. SoShe
marrakesz ogród majorelle, Marrakesz ogród ysl Laurent Jardin majorelle jak powstał
fot. SoShe
marrakesz ogród majorelle, Marrakesz ogród ysl Laurent Jardin majorelle rośliny
fot. SoShe
marrakesz ogród majorelle, Marrakesz ogród ysl Laurent Jardin majorelle historia
fot. SoShe
marrakesz ogród majorelle, Marrakesz ogród ysl Laurent Jardin majorelle cena
fot. SoShe
marrakesz ogród majorelle, Marrakesz ogród ysl Laurent Jardin majorelle co zobaczyć
fot. SoShe
marrakesz ogród majorelle, Marrakesz ogród ysl Laurent Jardin majorelle indigo
fot. SoShe
marrakesz ogród majorelle, Marrakesz ogród ysl Laurent Jardin majorelle, kolor niebieski
fot. SoShe
marrakesz ogród majorelle, Marrakesz ogród ysl Laurent Jardin majorelle kolor
fot. SoShe


Mocny odcień kobaltu

 

Majorelle obsadzał ogród głównie kaktusami, dlatego Yves Saint-Laurent wraz ze swoim partnerem postanowili sukcesywnie powiększać kolekcję sukulentów, sprowadzając je dosłownie z całego świata. Z czasem pojawiły się tu też niewielkie bambusowe oazy i dające cień palmy, również sprowadzane na specjalne zamówienie.
Dziś grupa 20 ogrodników pielęgnuje ponad 300 gatunków różnych gatunków roślin, chroniących przed ostrym słońcem, tworząc zacienione ścieżki i kameralne zakamarki. Już na pierwszy rzut oka widać wielką dbałość o szczegóły i harmonię tego miejsca. Wąskie aleje prowadzą do pracowni pierwszego właściciela tego miejsca, przekształconej w muzeum poświęcone kulturze Berberów. W większości prezentowane są tu osobiste pamiątki projektanta i jego partnera. Warto tu zajrzeć nie tylko po to, by zobaczyć kolekcję 600 przedmiotów używanych przez najstarsze plemiona Afryki Północnej, ale też po to, by odkryć, w jaki sposób kulturą Maroka inspirował się Yves Saint Laurent. Pomieszczanie pełne luster wygląda wręcz kosmicznie.

W ogrodach Majorelle pierwsze skrzypce gra kolor. Najbardziej charakterystycznym jest niebieski, niemal bijący po oczach, zwany po francusku "bleu Majorelle". Artysta opatentował tę nazwę, choć na dobrą sprawę nie był jej twórcą. Zainspirowany barwami na kolorowych kaflach, które Majorelle widział w berberyjskich spalarniach i w okolicach Marrakeszu, rozpowszechnił to, co go zauroczyło. Później mocny odcień kobaltu wpłynął znacząco na zmianę stylu w pracach Laurenta, ale nie tylko ta barwa, wszystkie które tu zobaczył. Zanim je poznał, posługiwał się głównie dwoma kolorami. "Marrakesz nauczył mnie kolorów" - mawiał Saint Laurent. "Przed nim wszystko było czarne". I białe, dodajmy.
Po śmierci Saint Laurenta w 2008 roku, zgodnie z jego wolą, prochy projektanta rozsypano na terenie ogrodu, tuż obok jego dawnego domu, do którego nie mają dostępu turyści. O jego pamięć wśród tłumu zwiedzających upomina się jedynie skromna rzeźba. Łatwo ją pominąć, schowaną w części ogrodu, otoczoną wianuszkiem zielistek. Jeszcze trudniej dostrzec na niej napis: "Couturier français" – francuski krawiec.

marrakesz ogród majorelle, Marrakesz ogród ysl, Laurent grób pomnik, Jardin majorelle,
fot. SoShe


Od października 2017 roku działa muzeum Yves Saint Laurenta. Po Paryżu to druga tego typu placówka poświęcona życiu i twórczości słynnego projektanta. Stanęła przy ulicy przylegającej do oazy zieleni, która od 2010 roku nosi nazwę Laurenta. W kosztującym 17 milionów dolarów budynku z terakoty zgromadzono ponad tysiąc eksponatów związanych z życiem i twórczością wielkiego krawca: ubrań, dodatków, szkiców, zdjęć, obrazów i rzeźb. To hołd dla artysty, by uczcić jego umiłowanie dla Maroka, które stało się jego inspiracją.

marrakesz ogród majorelle, Marrakesz ogród ysl Laurent Jardin majorelle, Laurent muzeum
fot. SoShe
Laurent muzeum maroko, Laurent muzeum morocco
fot. SoShe
Kiedy Godziny otwarcia ogrodu
Od 1 października do 1 kwietnia 8:00 – 17:30
Od 1 maja do 1 września 8:00 – 18:00
W miesiącu w którym przypada Ramadan 9:00 – 17:00

Kto Cena wstępu do ogrodu Cena wstępu do muzeum
Ogólna cena dla turystów 70 dirhamów (28 zł) 30 dirhamów (12 zł)
Obywatele Maroka i zagraniczni rezydenci przebywający w Maroku płacą 40 dirhamów (16 zł) 10 dirhamów (4 zł)
Marokańscy studenci 25 dirhamów (10 zł) 5 dirhamów (2 zł)
Zagraniczni studenci 35 dirhamów (14 zł) 25 dirhamów (10 zł)
Organizacje non-profit 25 dirhamów (10 zł 25 dirhamów (10 zł)



Marta